Wyszukaj

Teksty tolerancyjnych hetero, które mnie denerwują

Podziel się

Część z was zapewne zdążyła już pomyśleć: “co niby może cię wkurzać w człowieku, który cię toleruje?”. Ano, sporo rzeczy. Mam wrażenie, że stwierdzenie: “jestem tolerancyjny(-a)” przychodzi wielu osobom tak łatwo, jak Amerykanom: “I’m fine”. Pomimo że jest otoczone mniej fajnymi rzeczami. z których ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę.  

“Jestem tolerancyjny jak mogę” 

Kojarzycie pewnego gameingowego youtubera i jego filmik o homoseksualizmie? Nie będę linkować i ułatwiać komukolwiek dostępu do tego shitu. W każdym razie w jednej minucie koleżka stwierdza: “Małżeństwa między dwoma mężczyznami a dwoma kobietami… Jeszcze dwie kobiety zrozumiem”. No i stwierdza, że jest tolerancyjny jak może. Złoto. Uwielbiam, kiedy ktoś (miałam okazję spotkać takich ktosiów reprezentujących płeć męską, ale i żeńską) uznaje, że geje to tak ogólnie fuj, ale dwie lesbijki – mmm…! Ja wiem: lesbijska pornografia jest po prostu cholernie ładna, a od mężczyzny od wieków wymaga się, aby był typowym “smalcem alfa”. Ale – do cholery! – rozmawiasz ze mną, że ja to spoko, ale dwóch zakochanych ludzi z penisami na wyposażeniu to już rzecz nienaturalna i obrzydliwa? Mój bliski przyjaciel to gej. Chociażby z tego powodu popełniasz faux pas. Ale przede wszystkim masz podwójne standardy i to bardzo brzydka sprawa.

“Może trójkąt?”

Niejako wiąże się to z punktem powyższym, ale seksualizacja związków lesbijskich zasługuje na osobny akapit. Ku rozczarowaniu niejednego samca: nie jesteśmy bohaterkami pornosów. Ja jestem biseksualna, ale nie oznacza to, że dla urozmaicenia wrzuciłabym od czasu do czasu jakiegoś prawdziwego penisa do łóżka. Spotkałam na swej drodze co najmniej dwóch panów, którzy bez pardonu proponowali mi takie rzeczy. Jakoś tak nie mieściło się w ich napalonych główkach, że poza uprawianiem seksu z dziewczyną zajmuję się też, no nie wiem, tworzeniem najzwyklejszego, zdrowego związku z tą panią. Jeśli na tym polega tolerancja lesbijek – dziękuję, nie skorzystam.

“Ty się z tym nie afiszujesz, więc fajnie”

Ano tak. Stereotypowa lesba powinna być ogromna, pryszczata i mieć króciutkie włosy. A ja jestem niziutka, cerę mam nie najgorszą i włosy nie najkrótsze. No i nie mam statusu “W związku” na Facebooku. Ale ostatnio wrzuciłam na Instagram zdjęcie, na którym cmokamy się z Nadią w usta. Czy właśnie zaczęłam się afiszować? Codziennie widzę dziesiątki zdjęć (reklamy w necie, billboardy, itp.) ukazujących wyrazy czułości par heteronormatywnych. Nieraz odwracałam też głowę na widok chłopaka i dziewczyny, którzy to na przystanku omal nie połknęli sobie nawzajem jęzorów. To nie jest afisz? Na moje oko jest. Nie jest natomiast afiszem mówienie komuś: “byłam właśnie na wakacjach z moją dziewczyną”. To zdrowe dzielenie się własnym szczęściem, do którego każda osoba nieheteronormatywna winna mieć swoje święte prawo.

“Nie martw się, to nie twoja wina, że się tak zakochałaś”

Pierwszy raz jestem zakochana tak bardzo i tak szczęśliwie. Nadia jest moją siłą napędową, powodem większości moich szczerych uśmiechów i wsparciem, o jakim wiele osób nawet nie śmie marzyć. W odpowiedzi na informację: “mam dziewczynę” zdarzyło mi się usłyszeć: “spoko, to nie twoja wina, że tak jest”. Chwila. Czy ja narzekam? Jakkolwiek uważam, że osoby LGBT+ nadal mają mocno przerąbane na tym dziwnym świecie, to przede wszystkim jestem za dyskursem normalizacji. Czyli nie: “meh, jestem taka dyskryminowana”, lecz: “hej, ludzie, spójrzcie: kocham tak jak wy i mam związek zdrowy i normalny”. Jasne, przykro mi, że za parę lat, kiedy chciałabym prawnie przyklepać moją relację z Nadią, nie będzie to raczej możliwe w moim kraju. Niemniej nie uważam się za męczennicę. Całkiem zwyczajna ze mnie kobieta. Proszę mnie po główce nie głaskać, bo jestem szczęśliwa.

Mam maleńką prośbę – nawet jeśli chcecie dobrze i naprawdę akceptujecie związki nieheteronormatywne, to myślcie, zanim powiecie. Nie traktujcie nas jako ciekawe okazy w parku rozrywki czy w galerii sztuki. Jesteśmy takie jak wy. Mamy swoje codzienne życia, w których chcemy mieć święty spokój oraz osoby, które będą widziały w nas – po prostu – ludzi.

Emilia

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Tags:

3 komentarze

  1. llane 25 lipca 2018

    “moze trójkącik” zawsze wyprowadza mnie z równowagi.. A od siebie dodałabym też “moze jeszcze znajdziesz tego jedynego i się zakochasz” – jakby fakt, że jestem w związku z kobietą wynikał nie z miłości, a z tego, że nie mogę znaleźć sobie partnera oraz “taka ładna, szkoda Cię na lesbijke” – jakby bycie lesbijka było zarezerwowane dla brzydkich kobiet

    Odpowiedz
    1. Emilia 28 lipca 2018

      O tak! Przecież bycie lesbijką czy kobietą biseksualną to przypadłość, a nie natura i jest szansa, że spotkasz księcia, który cię naprostuje. A skoro nie jestem wielka, łysa i pryszczata na każdej części ciała, to znaczy, że muszę być hetero… Brak słów. Wytrwałości życzymy! I jak najmniej kretynów na Twojej drodze. 🙂 Pozdrawiamy! / E.

  2. D 13 września 2018

    Znam to, znam

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *