Wyszukaj

Opowiadanie – Ostre powitanie

Podziel się

Nadia pojechała w jakąś delegację na parę dni. I to w trzeci tydzień miesiąca, kiedy mój organizm uporczywie domaga się na zmianę czekolady i orgazmów! W tym czasie musiały nam wystarczyć niegrzeczne smsy (na które i tak zazwyczaj była zbyt zmęczona po wielu godzinach pracy). Ale ja na samą myśl o Jej dotyku czułam skurcze między nogami, więc zamierzałam Jej sprawić prezent powitalny, który usatysfakcjonowałby obie strony.

Kupiłam Jej ulubione wytrawne wino. Miała wrócić o 22, a o 21.37 wyjęłam z piekarnika spaloną lasagne.

– Cholera, dlaczego?! – warknęłam, parząc sobie palce rozgrzaną brytfanną.

Nie będę przytaczać wszystkich swoich przekleństw z tamtej chwili, ale nie schodziły mi z ust, kiedy sięgnęłam po telefon, aby zamówić pizzę. Czułam swąd spalonego makaronu, kiedy Nadia zadzwoniła, że już jedzie, a ja wciskałam się w kupione specjalnie na ten wieczór, koronkowe body. Poprawiłam usta krwistoczerwoną szminką, żeby wyglądać jak najbardziej zdzirowato – tak jak moja Pani lubi najbardziej. Zdążyłam zapalić świeczki, przygotować stół i odpalić w tle playlistę, przy której lubimy się kochać.

Otworzyłam Nadii w szlafroku, który ledwo zakrywał tyłek. Serce waliło mi jak głupie. Chciałam, aby wszystko było idealnie, a już w tamtej chwili, przez ten opętany piekarnik tak nie było. W końcu ujrzałam Jej zmęczoną twarz. Wtoczyła się przez próg wraz z walizką, całując mnie po drodze w policzek.

– Ojejku, mała! – ożywiła się wyraźnie, widząc nakryty stół.

Z uśmiechem podeszła i czule mnie objęła. Byłam przeszczęśliwa, że sprawiłam Jej przyjemność. Tylko to się liczyło. Przytulając mnie, pociągnęła dwa razy nosem.

– Coś się przypa…? – zawiesiła, gdy Jej ręka przez przypadek musnęła moje lewe udo. Odsunęła się i uniosła dół mojego szlafroka. Uśmiechnęła się dokładnie w taki sposób, w jaki oczekiwałam.

– A co to? – zapytała, głaszcząc mnie powoli po policzku. – To ta niespodzianka?

– Tak – odparłam, nie kryjąc swojego zadowolenia. – Chcesz zobaczyć całość?

Nie musiałam mówić dwa razy. Uśmiechnęła się niedwuznacznie, ujęła swoimi gładkimi dłońmi moją twarz i zaczęłyśmy się powoli, namiętnie całować. Po kilku sekundach Jej dłonie zjechały niżej. Gwałtownie szarpnęła nimi górę szlafroka, odsłaniając moje piersi. Popatrzyła na nie nabożnie i znów uśmiechnęła się szeroko.

– Podoba mi się – skwitowała.

Wróciłyśmy do całowania. W tle śpiewała Selah Sue, a Nadia powoli, lecz sukcesywnie pchała mnie w stronę stojącej w sypialni szafki. Nasze języki nie przestawały się splatać, kiedy moja Pani oparła mnie o mebel i odsunęła jedną ręką górną szufladę, znajdującą się tuż obok mojego biodra. Po omacku wyciągnęła stamtąd to, czego szukała.

Momentalnie przestała mnie całować. Sprawnie chwyciła dłonią moją szyję. Wstrzymałam oddech i popatrzyłam na Nią z zaskoczeniem.

– Stęskniłaś się, suko? – wyszeptała z morderczym spojrzeniem.

– T-tak – wydukałam, z trudem łapiąc oddech.

W odpowiedzi ścisnęła mnie mocniej.

– Słucham?! – warknęła – Tylko tyle?

Chciałam odpowiedzieć, ale z powodu ucisku nie mogłam nic wyartykułować. Moja Pani to zauważyła i lekko rozluźniła dłoń. Jej spojrzenie było lodowate. Nie zostało w nim nic z chwili, gdy mnie na początku przytuliła. Skutecznie dawała mi teraz do zrozumienia, że w tym momencie nie byłam jej kochaniem, tylko zwyczajną zabawką. Czułam, jak błyskawicznie zrobiłam się od tego mokra.

– Stęskniłam się za Panią i bardzo chcę, żeby się Pani mną zabawiła – powiedziałam z wysiłkiem.

W odpowiedzi puściła na chwilę moją szyję i wymierzyła mi siarczysty policzek. Jęknęłam. Naprawdę zabolało. Pani na powrót zaczęła mnie podduszać i pchnęła mnie mocno na łóżko. Leżałam na plecach i patrzyłam na Nią z przerażeniem, które mieszało się z rosnącym podnieceniem. Stała nade mną wyprostowana i nie przestawała obrzucać mnie tym zimnym spojrzeniem, które w innych okolicznościach zinterpretowałabym jako nienawistne.

– Myślisz, że to wystarczy? – zapytała – Masz mnie błagać, dziwko.

Dopiero teraz zauważyłam, że Pani trzyma w ręce szpicrutę wyjętą z szuflady. Wyciągnęła ją w moją stronę i musnęła mnie końcówką po policzku. Czułam, że moje sutki były już bardzo twarde, a krocze zrobiło się wilgotne i równomiernie pulsowało. Nadal próbowałam wyrównać oddech. Klęknęłam na kołdrze.

– Błagam – zaczęłam – Niech mnie Pani zerżnie, zanim do reszty oszaleję.

Uśmiechnęła się lekko, nie kryjąc satysfakcji.

– Odwróć się – rozkazała.

Nie zmieniając pozycji klęczącej, posłuchałam Pani i zrobiłam obrót o 180. Patrzyłam w obraz na ścianie, kiedy poczułam na plecach silne uderzenie szpicruty. Krzyknęłam z bólu i oparłam się rękami na poduszce. Cholera, jak ona mnie trzasnęła… Ale skłamałabym, mówiąc, że nie było to przyjemne – podnieciło mnie jeszcze bardziej. Czekałam w bezruchu na więcej.

Pani zaczęła krążyć końcówką szpicruty po całych moich plecach – w tę i z powrotem.

– Masz się postarać – powiedziała. – Nie będę cię pieprzyć, gdy masz na sobie ten zdzirowaty strój. Zdejmij go.

Uniosłam ręce i chciałam zacząć zdejmować body, gdy poczułam kolejne uderzenie w plecy – mocniejsze niż poprzednie.

– Robisz to dla mnie, suko. A ja jestem tutaj.

Zrozumiałam aluzję. Odwróciłam się. Z bólu zaczęły mi napływać do oczu łzy. Widziałam Panią jak przez mgłę, ale starałam się cały czas utrzymywać z Nią kontakt wzrokowy. Jej twarz była jak z kamienia.

Zanim Pani wróciła, czułam się ze sobą fantastycznie. Byłam pewna, że to ja będę dzisiaj pociągać za sznurki, a Ona zrobi wszystko, czego będę chciała. Teraz zrozumiałam, że byłam dla Niej zwykłą szmatą, która nie miała nic do gadania, która musiała tańczyć, jak Ona zagra. Im bardziej mnie to przerażało, tym bardziej byłam podniecona i chciałam, żeby Pani zerżnęła mnie bez jakiejkolwiek delikatności. Skończyłam się rozbierać, a moja nagość tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie miałam nic do gadania.

Pani cały czas mi się przyglądała. Wyciągnęła w moją stronę szpicrutę. Znów musnęła mnie końcówką po twarzy, potem po podbródku, szyi… Zatrzymała się na dłużej na jednym, a potem na drugim sutku. Doprowadziła mnie tym na skraj szaleństwa. Zwłaszcza, że po kilku muśnięciach kontynuowała jazdę w dół. Skończyła przy moim kroczu. Przycisnęła do niego mocniej skórzaną pętelkę, na co zareagowałam przeciągłym jęknięciem. Nagle odsunęła się i podeszła do szuflady. Szpicrutę rzuciła obok łóżka i podeszła do mnie z kajdankami.

– Na plecy! Ręce do ramy – rozkazała.

Natychmiast wykonałam Jej polecenie. Przełożyła łańcuch przez ramę i zapięła przeguby na moich nadgarstkach. Położyła się na mnie i zaczęła mnie całować. Wsadziła kolano między moje uda i zaczęła tam naciskać. Jęknęłam, drżąc już bez żadnej kontroli. W odpowiedzi ugryzła mnie mocno w dolną wargę. Odsunęła się, usiadła na mnie okrakiem i zaczęła mocno ściskać rękami obie moje piersi. Jęczałam coraz dłużej i głośniej. Czułam, że całe moje ciało pokryła gęsia skórka. Po krótkiej zabawie sutkami Pani położyła się tuż obok mnie. Lizała i gryzła na zmianę moje prawe ucho i przemierzała dłonią cały mój tułów.

– Stęskniłam się za tym jęczeniem, suko – wyszeptała, kiedy Jej ręka dotarła już do krocza.

Miałam wrażenie, że zaraz eksploduję. Nie dotykała mnie przez tydzień, a teraz każde odczuwalne muśnięcie sprawiało, że płonęłam.

Przejechała dwoma palcami po mojej łechtaczce, która była już naprawdę nabrzmiała. Ponieważ od dłuższej chwili byłam bardzo wilgotna, Pani nie miała żadnego problemu z pieszczeniem tych miejsc. W końcu wbiła się we mnie gwałtownie. Wcisnęła się naprawdę głęboko, na co zareagowałam krzykiem. Pieprzyła mnie szybko i mocno. Po krótkiej chwili dołożyła trzeci palec. Kręciło mi się w głowie, a po kilku sekundach nie zdawałam sobie sprawy z niczego poza kolejnymi, bardzo silnymi pchnięciami.

– Taaak! – wrzasnęłam – Mocniej!

W odpowiedzi zaczęła się wpychać jeszcze szybciej i jeszcze głębiej. Boże, jakie to było cudowne. Przestałam słyszeć muzykę, a nawet własne głośne krzyki i jęczenie. Czułam, jak napływała ostatnia, najmocniejsza fala rozkoszy. Moja Pani też musiała to poczuć, bo kiedy już napięłam całe swoje ciało, wbiła się we mnie najsilniej. Zacisnęłam się na jej palcach, wrzasnęłam i przez kilka sekund wiłam się w konwulsjach. Pani ze mnie wyszła, opadła bezwładnie na poduszkę. Złapałyśmy się za ręce i leżałyśmy na plecach z zamkniętymi oczami, próbując uspokoić swoje rozedrgane ciała. Nagle rozległ się dźwięk domofonu.

– To pewnie pizza – powiedziałam i leniwie podniosłam się z łóżka.

Emilia

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Tags:

2 Comments

  1. Y. 9 lipca 2018

    “o 21.37 wyjęłam z piekarnika spaloną lasagne” – I see what you did there :>

    Odpowiedz
  2. A. 11 lipca 2018

    “Taaak!”
    Podoba się. :]

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *