Wyszukaj

Już w porządku?

Podziel się

Nigdy nie rozumiałam tak zwanego seksu na zgodę. Po kłótni z Nadią zawsze staram się po prostu wyciszyć i długo nie wyobrażałam sobie, jak ludzie mogą się pieprzyć w klimacie czarnych chmur. Już wyobrażam. Choć nie musi to być koniecznie ostry seks.

To był jeden z najgorszych dni, jakie przeżyłam w swojej poprzedniej pracy. Przez całą noc wymieniałyśmy z Nadią na Messengerze dziesiątki wiadomości, które sukcesywnie pogłębiały naszą kłótnię o jakąś bzdurę. Każda w swoim łóżku, w dwóch różnych końcach miasta klikała wściekle w swój telefon, prawdopodobnie zalewając się łzami. Nie pamiętam, o której usnęłyśmy ze zmęczenia, ale robiło się już jasno. Nic więc dziwnego, że w pracy byłam do niczego. A po południu znów zaczęłyśmy się bezsensownie sprzeczać przez smsy. Stanęło na tym, że mam do niej przyjechać wieczorem i że mamy po prostu wyrzucić tę kłótnię do kosza. W dupie miałam już chęć udowodnienia jej swojej racji. Chciałam się do niej przytulić i zapomnieć o ostatnich kilkunastu godzinach, dlatego wieczorem wsiadłam w ubera i po 22 znalazłam się u niej.

Otworzyła mi, a ja – rzucając zmęczone “cześć” – przymierzyłam się do pogłaskania jej psa, który rytualnie przyszedł pomachać ogonem na powitanie. Ale jedyne, co zdążyłam zrobić, to ściągnąć buty. Niespodziewanie Nadia ujęła moją twarz i zaczęła mnie całować. Przyparła mnie energicznie do ściany przedpokoju, a jej biodra znalazły się tuż przy moich. Zrobiła to zdecydowanie i gwałtowanie – jak za każdym z tysiąca razów, gdy jeszcze nie byłyśmy razem i próbowała mnie zatrzymywać na noc, kiedy mówiłam, że to już naprawdę ostatni raz i że muszę iść. Teraz nasze języki splatały się, wytęsknione, a ja czułam dokładnie to, co wtedy – czułam, że ta kobieta zrobi wszystko, abym należała do niej i że ja nigdy nie będę potrafiła się jej oprzeć. Jej dłonie na moich policzkach i bliskość całego jej ciała sprawiły, że zaczęłam drżeć, a w moim kroczu dał o sobie znać znajomy ucisk.

Nadia nie należy do osób cierpliwych, więc – nie odrywając ode mnie ust – zaczęła pchać mnie w stronę sypialni. Po drodze pozbyła się mojej kurtki, bluzki i stanika (zrobienie tego w przeciągu sekundy nie jest dziecinnie proste – nie można wierzyć filmom i serialom). Pchnęła mnie na łóżko i przestała całować, aby spojrzeć mi w oczy z tym jej jednoznacznym uśmiechem. Jak ja zajebiście uwielbiam ten uśmiech… Odsunęła się i zabrała się za moje spodnie. Na nieszczęście nas obu, jak zwykle miałam na tyłku ciasne jeansy, więc Nadia wyraziła spojrzeniem swoje oczywiste oburzenie (pamiętam, że na początku naszego związku doprowadzało ją to do szału i nazywała mnie pierdolonym kowbojem). Chyba nadal ją to wkurza, ale ma już dziewczyna wprawę! Ściągnęła mi więc spodnie, aby po chwili przyciągnąć mnie do krawędzi łóżka i klęknąć przy nim – między moimi nogami. Musnęła mnie ustami najpierw w jedno, a potem w drugie udo. Potem to samo zrobiła z kroczem. Jej ciepły oddech i pocałunek, który poczułam przez majtki, doprowadził mnie do granic cierpliwości. Dobrze o tym wiedziała, dlatego bezlitośnie wstała i położyła się na mnie, patrząc – tym razem z tryumfalnym uśmiechem, za który kiedyś ją zabiję. Wróciłyśmy do całowania się, choć mojej łechtaczce zdecydowanie się to nie spodobało. Nadia obcałowała moją twarz i zjechała ustami na szyję. Cwaniara, dobrze wie, że to jedno z najbardziej strategicznych miejsc, którego całowanie pozbawia mnie jakiejkolwiek kontroli i resztek cierpliwości. Ta słodka tortura zdawała się nie mieć końca. Potem usta Nadii, usta, które swoim dotykiem zawsze sprawiają, że w parę sekund staję się jej niewolnicą, znalazły się na moich sutkach. Były bardzo twarde i nie mogłam już powstrzymać się od jęczenia i wicia się na łóżku.

Złapałam Nadię za policzki i starałam się delikatnie pchać ją coraz niżej. Jak ja się cieszyłam, że wyrozumiale na to zareagowała i zaczęła mnie całować po brzuchu, po wzgórku… Ściągnęła mi majtki, odsłoniła palcami moją łechtaczkę i powoli zbliżyła do niej usta. I znów ten ciepły oddech – tym razem bezpośrednio przeszywający skórę. Nie mogłam już wytrzymać. Podniosłam biodra, żeby zniszczyć ten półcentymetrowy, bezkresny w tamtym momencie dystans. Nadia zareagowała na to odsunięciem się. Mimo zamkniętych oczu wiedziałam, że bezczelnie się uśmiechnęła. Próbowałam podnieść się jeszcze wyżej, ale znęcała się nade mną jeszcze przez jakieś trzy sekundy, aby potem gwałtowanie przywrzeć do mnie całymi ustami. Jęknęłam głośno, z trudem łapiąc oddech. Kocham, kiedy to robi. Ssała łechtaczkę, aby po chwili otaczać ją szybkimi ruchami, na zmianę z niezwykle efektywnym drażnieniem jej przez sam czubek języka. Całowała ją i podgryzała. Wpychała język głębiej i wypychała na sam skraj. A ja zaczepiałam się paznokciami o prześcieradło i mocno walczyłam, żeby za bardzo się nie wić i nie utrudniać językowi Nadii tego cudownego tańca. Swoje jęki słyszałam jakby z oddali, ale wiedziałam, że darłam się naprawdę głośno. Czułam nadchodzącą eksplozję rozkoszy. Nie mogąc już zapanować nad swoim ciałem, przycisnęłam głowę Nadii obiema rękami i nogami, krzycząc i wyginając się w łuk. 

Nadia odkleiła się ode mnie i dysząc nie wolniej niż ja, położyła się obok. Przytuliłam się do niej, próbując uspokoić rozedrgane ciało.

– I jak? Już w porządku? – zapytała.

Uśmiechnęłam się i pokiwałam lekko głową. A ona się roześmiała, objęła mnie i pocałowała w czoło.

 

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Tags:

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *