Wyszukaj

Jak rozmawiać o swojej orientacji z nowo poznanymi osobami i nie szkodzić społeczności LGBT+

Podziel się

Mam wrażenie, że często osobom nieheteronormatywnym szkodzą… osoby nieheteronormatywne. Wszyscy chcemy być traktowani z empatią i akceptacją. Bojąc się odrzucenia, część osób LGBT+ zapomina jednak, że to coś obustronnego. I co gorsza – to szkodzi nam wszystkim. Jak rozmawiać o swojej orientacji z nowo poznanymi osobami, żeby traktowały nas normalnie?

Dlaczego to ważne?

Nowa szkoła, nowa praca… Na pewno chciałabyś, aby ludzie, z którymi będziesz spędzać dużą część czasu, wiedzieli, kim jest dla ciebie dziewczyna, o której tyle opowiadasz. Albo żeby twoi koledzy nie tracili czasu na podchody i zapraszanie cię na randki. To całkowicie zrozumiałe. Nie jest to, jak powiedziałaby część homofobicznej społeczności, obnoszenie się ze swoim życiem seksualnym. Skoro inne kobiety opowiadają znajomym o swoich partnerach, równie naturalne jest to, że ty chcesz mówić o swojej partnerce lub paniach, które przykuwają twoją uwagę. Poza tym hej, praca u podstaw! Jako osoba LGBT+ masz ogromny wpływ na osoby niemające wcześniej zbyt wielu znajomych homo-, bi- lub transseksualnych. Masz wpływ na to, czy będą w nas widzieć sugerowane przez media dewiacje, czy ludzi – takich samych, jakimi są osoby heteronormatywne. Dotarło to do mnie, kiedy znalazłam się w zeszłym roku w nowych pracach. Starałam się trzymać tam jednej, naczelnej zasady: opowiadaj o Nadii tak, jak kiedyś opowiadałaś o swoich chłopakach, bez nachalnego machania tęczą i długich gadek o tolerancji. Jak rozmawiać o swojej orientacji z nowo poznanymi osobami, żeby mieć z nimi udane relacje?

Jak zrobić to źle?

“Hej, jestem lesbą” – powiedz opatulona w tęczową flagę. Gwarantuję, że to najkrótsza droga do zrobienia sobie wrogów. I zaszczepienia w nowo poznanych osobach przekonania, że osoby LGBT+ to creeperzy. Jak traktować poważnie kogoś, kto przy podaniu ręki czy pięciu minutach rozmowy wlewa ci nachalnie do głowy coś, czego nie znasz, nie rozumiesz i nawet się boisz? Jeśli chcesz, aby nowi znajomi traktowali twoje życie miłosne i seksualne jak coś normalnego, to… nie rób z tej informacji niczego spektakularnego. Czy ktoś powiedział ci kiedyś: “siema, jestem hetero”? No właśnie. Wprawdzie osoby heteronormatywne bez pardonu mówią cały czas o swoich preferencjach i nie widzą w tym obnoszenia się ze swoją seksualnością. Jednak zapewniam – nie zmienisz ich podejścia do mniejszości seksualnych, stosując ofensywę.

Jak zrobić to dobrze?

Mów o swoim związku jak o każdym związku

A więc jak rozmawiać o swojej orientacji z nowo poznanymi osobami w sposób właściwy? Swobodnie. Bez wielkich przemów i przygotowywania kogoś na tę informację długimi i poważnymi wstępami. Ja mam na to dwa sposoby. Po pierwsze, w wymianie historii ze swojego prywatnego życia wplatam frazy takie, jak: “moja dziewczyna” czy “moja Nadia”. Nikt nigdy nie zapytał wtedy: “NO CO TY, JESTEŚ LESBĄ?!”. Padały casualowe pytania, jak o każdy związek. “Ile ze sobą jesteście?”. “Mieszkacie razem?”. “Czym się Nadia zajmuje?”. Tym sposobem – zero stresu. Po drugie, wyczekuję okazji. Gdy ktoś mi opowiada o swoim związku, ja wplatam mini-historie o swoim. Jeśli ktoś czuł się wówczas niezręcznie, to raczej w małym stopniu i na krótką chwilę. 

Obracaj pewne rzeczy w żarty

Pracuję z managerką, z którą ze wszystkiego można się pośmiać. I to jest super. Zawsze mogę jej dopiec, że skoro boi się ciąży, to z autopsji polecam dziewczyny. A kiedy pojawia się temat PMS-u, pocieszam ją, że mam gorzej, bo przeżywam dwa okresy w miesiącu. Zdarza mi się brnąć w bardziej czarne żarty, jeździć z powodu mojej orientacji po samej sobie i takie tam. Generalnie jestem zdania, że śmieszki to dojrzała forma wyparcia. Jeśli sobie z czymś nie umiem poradzić albo czegoś przeskoczyć, to w pewnym momencie zaczynam z tego żartować i od razu staje się to mniej straszne. Po co się spinać i wprowadzać kogoś w zakłopotanie, skoro można całkowicie rozluźnić atmosferę?

Nie atakuj

Jeśli ktoś, wiedząc lub nie o twojej orientacji, wyśmiewa lub atakuje społeczność LGBT+, nie atakuj. Serio. Nie ma szans, abyś krzykiem czy obelgami zmieniła na lepsze czyjeś podejście w tej materii. Nie ma co się zniżać do poziomu hejtu. Warto reagować, ale dojrzale, niedefensywnie. Na przykład mówiąc: “oczywiście masz prawo do własnego zdania i niechęci do nas, ale nie wyrządzam ci swoją orientacją krzywdy, więc proszę, abyś i ty tego nie robił/a”. Nie krzycz. Trzymaj w miarę możliwości nerwy na wodzy. Pozostań uprzejma. A jeśli twoja kulturalna formułka niczego nie zmieni i ktoś nadal będzie cię atakować – przerwij to. Powiedz: “nie chcę kontynuować tej rozmowy, bo nie chcę przyczyniać się do tworzenia toksycznej atmosfery w naszym miejscu pracy / nauki”. I skończ. Ja wiem, że to cholernie trudne (z autopsji, bo pracuję z jedną bardzo uprzedzoną osobą) i czasem trudno się powstrzymać od wybuchu złości. Ale reagowanie hejtem i atakiem na hejt i atak to rozwiązanie, które może kogoś uciszyć, ale nie zmieni jego zdania na nasz temat. Broń się. Broń nas. Ale rób to mądrze. 

Jak poradzić sobie z widoczną gołym okiem nietolerancją?

Jeśli ktoś nie daje ci spokoju i nieustannie czujesz się atakowana – masz dwa wyjścia. Albo na spokojnie porozmawiaj z tą osobą. Bez oceniania. Powiedz jej, jak i dlaczego się czujesz i poproś grzecznie o zmianę tego zachowania. Dopiero gdy to nie zadziała, rozważ znalezienie sojusznika w walce ze swoim prześladowcą lub w miarę możliwości znajdź miejsce ze zdrowszą atmosferą. Jedyne, o czym powinnaś pamiętać, to o tym, żeby nigdy nie katować ani siebie, ani swoich nieprzyjaciół. Tylko tak możemy być traktowani serio. 

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Tags:

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *