Wyszukaj

Jak czerpać przyjemność z seksu bez orgazmów?

Podziel się

Jeśli seks uważasz za przereklamowany, to być może wpadłaś w sidła łóżkowej mitologii. Według niej wszystko kręci się wokół orgazmu. Jesteśmy o tym tak głęboko przekonane i tak bardzo wyczekujemy spektakularnego… czegoś, że same sobie odbieramy to, co w seksie może być najpiękniejsze.

O co to zamieszanie?

Zawsze powtarzam Nadii, że choć na początku naszego związku lubiłyśmy bić rekordy orgazmów, które mi dawała, to nigdy nie były i raczej nie będą one dla mnie naczelnym powodem, dla którego uwielbiam kochać się ze swoją dziewczyną. Filmy (zarówno te widziane na dużym ekranie, jak i na PornHubie) czy książki wpoiły nam, że orgazm to eksplozja tak silna, że wręcz nie sposób zamknąć jej w słowach. Wszystko, co robimy w łóżku: gra wstępna, pocałunki, czułe lub ostre słowa, głaskanie, masowanie, penetracja – mają prowadzić na legendarny szczyt. Problem jednak w tym, że mniejszość kobiet osiąga spazmatyczne orgazmy obejmujące całe ciało. Te zazwyczaj mają kształt krótkich skurczów (jakby ktoś nas uszczypnął, ale przyjemnie, zamiast boleśnie) czy miłych pulsacji. A ponieważ spory procent pań wyczekuje niewiarygodnej eksplozji – zdarza się im pomijać subtelne, ale pełnoprawne orgazmy. Inne kobiety nie szczytują w ogóle. To przynosi frustracje i poczucie winy (u siebie lub partnera/ki). Zupełnie niepotrzebne i odbierające seksowi to, co jest w nim najpiękniejsze.

Czym jest orgazm?

Nie chcę zniszczyć życia żadnej romantyczce, ale… orgazm to reakcja czysto fizjologiczna. Nasz organizm, odbierając nagromadzenie przyjemnych bodźców, dociera do takiego napięcia, że w szczytowym momencie je rozładowuje i się odpręża. Psycholodzy i seksuolodzy wskazują też na jeszcze jedną rzecz: orgazm może powstać równorzędnie w ciele i w mózgu. Gdybyśmy skupili się wyłącznie na połączeniach nerwowych, to faktycznie musielibyśmy przyznać, że genitalia (penis i łechtaczka) stanowią największy potencjał do osiągnięcia orgazmu (przez ich stymulację). Przy tym wszystkim jednak przyjemność, tak jak ból, odczuwamy dzięki mózgowi. Z tego też powodu orgazmy nie są zarezerwowane jedynie dla osób sprawnych fizycznie – także człowiek sparaliżowany od pasa w dół może szczytować dzięki imponującym możliwościom mózgu.

Paradoksalnie więc, jeśli postrzegasz orgazm jako coś enigmatycznego – jako sens podróży przez wszystkie etapy stosunku seksualnego – to w jakiś sposób go spłycasz i możesz przez to zaniedbać niezbędne do odczuwania przyjemności w łóżku, dobre relacje z własnym ciałem.

Dlaczego nie mogę osiągnąć orgazmu?

Jeśli zastanawiasz się, jak to mawiają na Polsacie, dlaczego ja, to odpowiedzi może być kilka. Anorgazmia, czyli niemożność osiągania orgazmów przez dany rodzaj stymulacji, może być pierwotna bądź wtórna. Ta pierwsza dotyczy pań, które nie szczytowały nigdy. Druga zaś odnosi się do sytuacji, w której na pewnym etapie życia kobieta przestała doświadczać orgazmów w wyniku danego rodzaju stymulacji.

Jakie są przyczyny braku orgazmów?

Zapewne słyszałaś, że brak orgazmów może wiązać się z pewnymi blokadami psychicznymi. Faktycznie, tego typu bariery potrafią skutecznie sabotować szczytowanie. Mogą dotykać kobiety, które borykają się z nieprzepracowanymi, negatywnymi doświadczeniami seksualnymi czy obrazami seksu z przeszłości. Ponadto, trudniej szczytować paniom, które obarczone są dużym stresem (może być to też stres “łóżkowy”), zmagają się ze stanami depresyjnymi, nie akceptują swojego ciała, nie są usatysfakcjonowane swoim związkiem bądź nie ufają partnerowi / partnerce. Równie problematyczne bywają blokady moralne czy przekonaniowe. Jeśli jakaś część ciebie wierzy, że seks przed ślubem albo uprawiany z osobą tej samej płci jest czymś złym, to trudno będzie ci czerpać z niego 100% przyjemności.

Nie bez znaczenia mogą być w tej kwestii czynniki fizjologiczne. Cukrzyca, zaburzenia hormonalne, uszkodzenia pochwy po porodzie, choroby układu krążeniowego albo układu nerwowego są w stanie sabotować orgazmy.

Góra bez szczytu – co, jeśli nie osiągam orgazmów?

Czy można zwalczyć anorgazmię?

Można. Wymaga to jednak, po pierwsze, uważnego przeanalizowania możliwych przyczyn; po drugie – cierpliwości w poszukiwaniu i rozwiązywaniu problemu; po trzecie – pomocy specjalisty / specjalistki. Warto, abyś zaczęła od konsultacji z wykwalifikowanym seksuologiem / seksuolożką. Miej na uwadze, że jedna godzinna sesja nie wystarczy. Będziesz musiała poświęcić czas i środki finansowe, ale przede wszystkim dużo energii, aby taka osoba miała szansę ci pomóc. Czy warto? Jeśli tylko czujesz, że chciałabyś zacząć doświadczać orgazmów i że tego potrzebujesz – oczywiście, że tak. Zawsze warto powalczyć o własną satysfakcję.

ALE!

Skoro już ustaliliśmy, że orgazm orgazmowi nierówny, że nie jest tajemną, monstrualną siłą i że nie każda kobieta może go z łatwością osiągnąć – przejdźmy do tego, co najbardziej chciałabym ci dzisiaj przekazać. Zwłaszcza, jeśli należysz do kobiet, które bez efektów wyczekują orgazmu przy każdym stosunku. Jak czerpać przyjemność z seksu bez orgazmów?

Po co uprawiamy seks?

Pytanie to może wydawać ci się idiotyczne. Jednak jeśli twój seks sprowadza się do liczenia sekund przed nadejściem orgazmu, to chyba jednak powinnaś je sobie zadać. Sama pomyśl. Co się dzieje od momentu, w którym wymieniacie niedwuznaczne spojrzenia, zaczynacie się całować albo głaskać? Twoje serce zaczyna dudnić jak dzikie. Włoski na rękach i karku momentalnie się zjeżają. Na skórze odczuwasz cholernie przyjemne mrowienie. Od ciepła i zapachu skóry twojego parnera/ki robi ci się gorąco i wyłączasz świadomość wszystkiego, co znajduje się poza wami. Każdy z twoich zmęczonych dniem mięśni, jeden po drugim, zaczyna się rozluźniać pod dłońmi, które pragniesz czuć bardziej i więcej. Jego/jej miękkie usta oraz język wprawiają całe twoje ciało w rozedrganie i robią z tobą, co tylko chcą. A tobie się to kosmicznie podoba i w myślach, jękach lub słowach prosisz o więcej…

Kurtyna.

Nie no, opuśćmy ją do połowy. Oczywiście fajnie, jeśli wszystko idzie dalej i napięcie rośnie. Jednak sama pomyśl – czy bez gwarancji orgazmu to wszystko, o czym napisałam, jest do bani? Pozbawione wartości? Bo mnie się wydaje, że to właśnie te dziesiątki składowych, które odprawia nasze ciało, są powodem, dla którego lądujemy z kimś w łóżku. Oczywiście możesz trzymać się kurczowo neonowego przypomnienia: ORGAZMORGAZMORGAZM w swojej głowie. Ale po co? Żebyś pominęła wszystkie te mikrowspaniałości, czekające na ciebie po drodze? Pamiętaj – lubimy seks nie za te, w porywach kilkusekundowe, momenty szczytowania. Lubimy go za cały wachlarz doznań, które są w twoim zasięgu, jeśli tylko zdejmiesz z siebie orgazmową presję.

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Tags:

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *