Wyszukaj

Dziewczyna i dziewczyna – też rodzina! Recenzja filmu “Wszystko w porządku”

Podziel się

Filmy o homoseksualizmie najczęściej skupiają się wokół odkrywania swojej orientacji i tożsamości. Choć jest to potrzebne, to ciekawie zapowiadała się dla nas propozycja opowiadająca o tym inaczej. Wszystko w porządku (reż. Lisa Cholodenko, 2010) to historia lesbijskiego małżeństwa wychowującego dwoje dzieci poczętych in vitro. Rodzinna sielanka zostaje zakłócona, gdy pojawia się dawca nasienia, biologiczny ojciec nastolatków. Choć brzmiało to dla nas super, to mamy mieszane uczucia…

Emilia: Ja się bardzo cieszę, że ktoś postanowił pokazać zdrową rodzinę opartą na małżeństwie homoseksualnym. Dzieci głównych bohaterek, Joni i Laser, są normalnymi nastolatkami i – serio! – są hetero. A przecież tylu „specjalistów” zakłada, że w takiej sytuacji brakuje męskich czy kobiecych wzorców, więc homoseksualizm rodzica jest dla młodego człowieka istną tragedią, a ów człowiek wyrośnie na kolejnego geja czy inną lesbijkę. Oczywiście, ci sami „specjaliści” mogliby orzec, że bohaterowie szukali kontaktu z biologicznym ojcem, bo im go brakowało, bo rodzina wcale zdrowa nie była. Przy takiej interpretacji Wszystko w porządku trzeba byłoby konsekwentnie założyć, że rodzina bez ojca to rodzina szczęśliwa, rozmawiająca, empatyczna. A przecież to bullshit. W pewnym momencie życie postaci się chrzani, co byłoby normalne również, gdybyśmy zamienili jedną z bohaterek na faceta. I to mi się podoba: pani Cholodenko powiedziała bardzo konkretnie, że dziewczyna i dziewczyna to też normalna rodzina.

Nadia: Mnie na początku zainteresowała obsada. Pomyślcie tylko. Dziewczyna z American Beauty wiążę się z tą kurą domową z Godzin. Używają spermy Bruce’a Bannera (w gorsze dni zwanego Hulkiem) i w ten sposób tworzą Alicję z Krainy Czarów i chłopaczka z Igrzysk Śmierci. Zapowiadała się ciekawa rozpierducha. Fizyczna albo emocjonalna. Nic takiego jednak nie dostajemy. Film jest zwyczajny do bólu. Nawet mimo podejmowanego tematu. Nie dzieje się w nim nic specjalnego, nie mamy okazji pokochać czy znienawidzić bohaterów. Jest po prostu tak… meh.

Emilia: Oto to! Wszystko w porządku byłoby fenomenalnym komedio-dramatem. Kilkanaście dobrych żartów, które bez problemu wpasowałyby się w scenariusz i już – mamy film 8/10. Niestety, z jakiegoś powodu, zamiast trafionych gagów, mamy nudne dialogi i sceny bez ciekawszych ujęć, które ciągną się ser na pizzy.

Nadia: Jak scena wyjazdu córki na studia. Po co ona tyle trwa? Tego nie wiem. I fakt, film nie jest zabawny. Nie przypominam sobie w sumie ani jednego, naprawdę fajnego żartu. A film widziałam kilka godzin temu.

Emilia: A znalezienie przez Lasera i jego kumpla gejowskiego porno w sypialni matek? Bo wiesz, to chyba miało być zabawne…

Nadia: Miało. Ale nie było.

Emilia: Zatem brak śmieszków, a do tego można odbyć spacer do lodówki czy do toalety bez pauzy – i niewiele nas omija.

Nadia: To prawda, byłam w kuchni dwa razy. Po frytki. Były lepsze od filmu.

Emilia: Można to obejrzeć z uwagi na ważność tematu, ale nie dla czystej przyjemności.

Nadia: Dla mnie to nie jest argument. Film może opowiadać nawet o najważniejszym temacie na planecie, a jak jest marny, to jest marny. Taki na jeden raz. Do obejrzenia, gdy chce się jednocześnie przeglądać memy na telefonie. Jestem pewna, że za kilka dni nie będę kompletnie pamiętać, co się w nim działo.

Emilia: Byłby dobry. Jako materiał do analizy w pracy dyplomowej na temat sylwetek homoseksualistów  we współczesnym kinie. Zawsze coś!

Emilia i Nadia

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Tags:

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *