Wyszukaj

Co musisz wiedzieć na temat seksu z introwertyczką?

Podziel się

Ja sama nie jestem introwertyczką. Emilia jest. Ja muszę żyć z jej introwertyzmem, ona musi znosić mój ekstrawertyzm. Nie zawsze dogadujemy się w sposób perfekcyjny, ale idzie nam naprawdę nieźle. Wydaje mi się, że my – ekstrawertycy – musimy się po prostu życia z “tymi drugimi” nauczyć. A co ze sferą łóżkową? Tam też jest troszkę inaczej. Spróbuję wam zarysować kilka rzeczy, o których warto pamiętać w trakcie seksu z introwertyczką. 

Introwertyczka niekoniecznie zdradzi ci swoje fantazje erotyczne

Nie od dziś wiadomo, że rozmowa w życiu erotycznym jest bardzo ważna. Partnerzy powinni prowadzić dialog, niczego nie ukrywać. Warto śmiało mówić, co nam pasuje, a czego wolelibyśmy unikać. Dzięki temu jesteśmy w stanie dojść do jakiegoś kompromisu i potem… dojść. Introwertyczki nie są jednak zbyt wylewne. Przynajmniej na początku, gdy jeszcze nie wiesz, za jakie sznurki pociągać. Taka rozmowa może wydawać się niezręczna, trudna do zrealizowania, ale na pewno jest możliwa. Trzeba po prostu uzbroić się w odrobinę więcej cierpliwości. Nie wymagajcie od swoich kochanych nieśmiałków, by eksponowały swoją seksualność bardziej dobitnie niż Jenna Jameson, bo przez blokadę emocjonalną tego seksu z introwertyczką możecie nie mieć wcale. 

Intymność nie zawsze znaczy to samo

Każdy odbiera to pojęcie na swój sposób. Dla jednego to wspólne leżenie nago w łóżku, a dla drugiego wystarczy trzymanie się za ręce. No i właśnie. Introwertyczkom z reguły bliżej do tej drugiej osoby. Pozwolenie na intymność nie przyjdzie wraz ze strzeleniem palcami. Znów potrzeba odrobiny cierpliwości oraz uwagi. Warto uważnie się przyglądać, reagować na to, co robi ukochana. Jeśli dla nas ta bliskość nie stanowi wielkiego problemu – dostosujmy się. Introwertyczka poczuje ulgę, a my nie zrobimy jej krzywdy i okażemy czułość, na jaką zasługuje.

Obserwancja jest kluczem do wszystkiego

Wbrew pozorom introwertyczki nie można ignorować. Trzeba być przy takiej bardzo uważnym. Sama czasem popadam w paranoję i przyglądam się tak, że wyciągam z prostych gestów wielkie historie. Tego też nie polecam. Przesada w żadną stronę nie jest zdrowa. Pamiętajmy jednak, że uważne obserwowanie i słuchanie pozwala poznać drugiego człowieka najlepiej. A kiedy ten drugi człowiek jest skryty i nie mówi wprost, co mu leży na wątrobie, to zapamiętywanie prostych gestów czy schematów może okazać się bardzo pomocne w odczytywaniu się coraz lepiej, przyzwyczajaniu się do siebie i uczeniu się na pamięć nie tylko swoich ciał, ale i dusz. Jakkolwiek sztampowo i poważnie to nie zabrzmiało, tak (nie)stety jest.

Wychodzenie z inicjatywą to skomplikowana sprawa

To rzecz, której musiałam uczyć się najdłużej. Chyba nadal nie przyzwyczaiłam się do tego w stu procentach. Dla ekstrawertyków wychodzenie z inicjatywą to norma. Chcemy, by się coś działo, targa nami zniecierpliwienie i nie możemy się doczekać, aż się zacznie. Czasem jednak mamy ochotę, by ktoś inny chwycił za stery. Dobrze jest czasem udawać niedostępną, pozwolić komuś na zabieganie o siebie i oczarowywanie. Cóż. Z introwertyczką może być różnie. Z własnego doświadczenia radzę – poinformuj ją, że na to czekasz. Przyznaj wprost, że trzymasz kciuki, że się dziewczę kiedyś zbierze i ośmieli na inicjatywę. Bez tego prawdopodobnie nawet jej to nie wpadnie do głowy. A potem? Cierpliwie czekaj. Z początku dostrzeżesz drobniutkie gesty, które powoli będą przeradzały się w coraz śmielsze działania. 

Po wszystkim warto sobie pomilczeć

Wiem, że niektórzy po zabawie lubią sobie pogadać. Czy to na temat tego, co właśnie wyprawiali, czy dowolny inny. Nie do końca wiem, jak to wygląda, bo w łóżku miałam same introwertyczki. To chyba jakiś fetysz. Ale o tym gadaniu słyszałam od znajomych. Naprawdę! Jeśli rozmowy albo inne wymagające aktywności po wszystkim to dla ciebie norma, zdziwisz się, jak wiele możesz wyciągnąć z seksu z introwertyczką. Jak wiele ciszy – to przede wszystkim. U nas zazwyczaj sprowadza się to do jednego słowa lub zdania. Najczęściej są to pochwały lub wyrazy miłości. A potem? Jeśli nie kontynuujemy maratonu orgazmów, to po prostu sobie leżymy. Przytulamy się, głaszczemy, cieszymy swoją bliskością. I to właściwie jest przyjemne nawet dla ekstrawertyczki. 

 

Nadia

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...
Tags:

2 komentarze

  1. Julia 6 października 2018

    Pomoglyscie mi bardzo w zrozumieniu tego co w mojej ukochanej najpiękniejsze. Dziękuję. Czasem warto otworzyć oczy i spojrzeć na to z innej perspektywy. Jestesmy zupelnymi przeciwieństwami i gdzieś się odkrywamy poznajemy wciąż. Na początku myślałam, że jestem gorsza, nie podobam jej się, nie darzy mnie większym zainteresowaniem. Fizycznym. Teraz wiem że tak nie jest. To moja miłość i stara się dla mnie jak może. Przesyłam buziaki.

    Odpowiedz
  2. Emilia 6 października 2018

    Takie wiadomości bardzo nas motywują do dalszego blogowania, więc i my dziękujemy. <3 Pamiętajcie, że na przeciwieństwach można zbudować naprawdę fajny i zdrowy związek (a my jesteśmy na to dowodem), tylko trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Trzymamy za Was kciuki! 🙂

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *