Wyszukaj

Boisz się walki LGBT+ o równe prawa? Oto 5 powodów, które cię uspokoją

Podziel się

“To co, może jutro małżeństwa z dziećmi i zwierzętami?”, “homoseksualne lobby chce dobrać się do dzieci!”, itepe, itede. Ej, spokojnie. Weź głęboki wdech, usiądź wygodnie i otwórz głowę. To jedyne, o co cię proszę.

Powód numer jeden: nie ruchamy dzieci ani psów

Serio. Nie podobają nam się ani jedne, ani drugie. Wiemy, że trudno ci nas zrozumieć. Dobrze znasz tylko jeden typ związków: kobiety i mężczyzny. Masz rację, że są to związki zdrowe – są zdrowe, jeśli obie dorastające bądź dorosłe osoby są sobą zainteresowane i bez przymusu z żadnej strony decydują się na współdzielenie życia czy łóżka. Jakkolwiek może ci się to nie podobać, tak samo jest z nami. Ja i moja dziewczyna zakochałyśmy się w sobie (jeśli kiedyś tego doświadczyłeś/aś, to dobrze wiesz, że tego nie da się wybrać ani tak po prostu zahamować) i obie wyraziłyśmy głęboką chęć stworzenia bliskiej relacji. Jesteśmy ze sobą szczęśliwe i – zwróć na to, proszę, uwagę – nikomu nie robimy naszym związkiem krzywdy. Pomyśl o tym ostatnim, zanim porównasz nas do pedofilów czy zoofilów. Takie osoby są chore. Wykorzystują bowiem seksualnie słabsze istoty, które nie mogą się obronić. Zdrowy człowiek sypia wyłącznie z osobą, która jest dojrzała, chętna do odbycia stosunku i świadoma tego, co się w tym stosunku dzieje. My wyrażamy głęboki sprzeciw wobec jakichkolwiek form wykorzystywania słabszych (jako mniejszość doświadczamy często przemocy, ale o tym później). Nasze środowisko samo w sobie nie ma z tym nic wspólnego. Pedofilia czy zoofilia są zaburzeniami n i e z a l e ż n y m i od orientacji seksualnej. Szczególnie dużo mówi się o tym pierwszym. Uwierz. Znamy kobiety, które w dzieciństwie były molestowane przez swoich wujków. Czy przez to powinnyśmy potępiać wszystkich heteroseksualnych mężczyzn w wieku 40+? To byłoby głupie. Dlaczego więc nazywasz całą naszą grupę pedofilami tylko dlatego, że słyszałeś/aś o księdzu molestującym ministrantów? Prosimy – nie utożsamiaj nas z czymś, z czym nie mamy nic wspólnego. Pedofilia czy zoofilia to nie orientacja seksualna, tylko choroba, a my zamiast ruchać dzieci albo psy, w wolnym czasie chodzimy do kina, płacimy ze swoimi parner(k)ami wspólne czynsze i dzwonimy do siebie w przerwach w pracy. Zupełnie jak ty ze swoją drugą połówką!

Powód numer dwa: chcemy tylko spokoju

Wyobraź sobie, że kochasz swojego chłopaka czy dziewczynę i budujecie razem piękny związek. Chcecie się ze sobą zestarzeć. Generalnie miłość życia. Tylko jest jeden problem. Nie możecie wrócić wieczorem z randki, trzymając się za ręce, bo mijacie właśnie grupę pijanych, nabuzowanych mężczyzn, którzy na widok waszych splecionych dłoni krzyczą coś do was i szykują się, żeby zrobić wam krzywdę. Wolicie nie ryzykować, że ktoś was pobije albo zabije. W najlepszym razie – że ktoś spojrzy na was z pogardą, pokrzyczy i splunie na chodnik. A to wszystko dlatego, że większość świata nienawidzi was za to, że się kochacie. Uważa wasze uczucia za coś obrzydliwego. Musicie się kryć, ze stresem omijać temat waszego związku przy rodzinnym obiedzie. Ale okej. Po czasie znacie miliony technik, które pozwalają wam jakoś żyć. Niestety pewnego dnia twoja dziewczyna czy chłopak ma poważny wypadek. Dowiadujesz się o tym tylko dlatego, że miał/a cię w kontaktach jako ICE. Jedziesz do szpitala. Świat płonie ci pod stopami. Kiedy docierasz na miejsce, dowiadujesz się, że nie masz prawa do informacji na temat jej/jego stanu zdrowia. A jej/jego rodzice, którzy cię nie znoszą za to, co masz między nogami, każą ci wypieprzać. Chciał(a)byś tak żyć? My nie chcemy. Jeśli machamy na ulicy tęczową flagą i mówimy o równości, to nie po to, żeby zgwałcić twoje dziecko, tylko po to, abyśmy mogli spokojnie funkcjonować we własnym kraju.

Powód numer trzy: nie biegamy po ulicach z cyckami i penisami na wierzchu

Widziałeś/aś w TV, jak na Marszu Równości nadzy mężczyźni wymachują tęczową flagą i swoimi instrumentami? My też. Zwłaszcza w mediach, którym zdecydowanie bliżej do prawej strony. Widziałeś/aś to samo na którymś Marszu Równości w Polsce na żywo? My też nie. Widzieliśmy raczej takie sceny:

Uwierz, nie lubimy osób LGBT+, które swoimi zachowaniami bardziej nam szkodzą niż pomagają. Wstyd nam za każdego i każdą, który/a pokazał/a na Marszu Równości swoje genitalia albo powiedział/a, jakie ma preferencje seksualne, podając ci rękę i mówiąc, jak ma na imię (to trochę tak, jakby powiedzieć: “cześć, jestem [imię] i lubię wafle waniliowe – dziwaczne). Jednak hej, czy w twoim środowisku, osób heteroseksualnych, nie znasz nikogo, kto swoim radykalizmem zatruwa powietrze wokół siebie? Ja na przykład pracowałam w zeszłym roku z bardzo radykalnym entuzjastą Korwina, który – nie przesadzając – 80% wypowiedzi okraszał manifestem politycznym i męczącymi dla całego biura wywodami. Myślę, że nikogo tym do pana z muchą nie zachęcił. Nikt nie lubi takich ludzi i nie chce być przez nich reprezentowany, jeśli ma do siebie i swoich preferencji / idei zdrowy stosunek. Ale przecież to najczęściej są marginalne przypadki. Tak samo jest u nas. To, że media chętniej podchwytują wymachiwanie penisami niż selfie uśmiechniętych emerytek z tęczowymi flagami na szyi, to oczywiste. Wystarczy jednak pójść na taki marsz albo obejrzeć w Internecie niezależną politycznie relację, żeby zobaczyć, jaka jest prawda.

Powód numer cztery: mniejszości… to większości

Często słyszymy, że nie powinniśmy pragnąć tego, co osoby heteronormatywne, bo jesteśmy mniejszością. To prawda. Jesteśmy. Tak samo jak wiele innych mniejszości w Polsce: osoby z niepełnosprawnościami, samotnie mieszkający emeryci, dzieci w domach dziecka, obcokrajowcy, osoby wierzące w innych bogów, matki samotnie wychowujące dzieci, ojcowie walczący o prawa do spotkań z dziećmi po rozwodach, osoby bezdomne, itepe, itede. Każde z wymienionych to kilka czy kilkanaście procent całego społeczeństwa. Ale gdyby to zsumować? Jest nas cała masa. Niektóre problemy mamy zupełnie różne, a niektóre bardzo podobne. Wszyscy spotykamy się z przynajmniej jedną formą przemocy i dyskryminacji. Walczymy o swoje prawa i o szacunek, który nam się należy. I to nas łączy. I tak mniejszości stają się… większością. Skoro zgadzasz się, że w każdej szkole powinien być podjazd dla niepełnosprawnych, a każdy ojciec mimo rozwodu, jeśli jest dobrym ojcem, powinien bez przeszkód widywać swoje dziecko, to dlaczego nie zgadzasz się, że my powinniśmy mieć prawo do takiego życia jak ty? Nie walczymy o specjalne przywileje. Walczymy, jak każda dyskryminowana mniejszość, o to, abyśmy mogli normalnie żyć.

Powód numer pięć: równość twoich i naszych praw nie sprawi, że twoje życie stanie się gorsze

Pomyśl sam/a. Gdy pewnego dnia będziemy mogli brać ze sobą śluby – czy twoje życie zmieni się na gorsze? Okej. Zawsze możesz powiedzieć, że obrzydza cię dwóch mężczyzn albo dwie kobiety okazujące sobie uczucia. Nas na przykład obrzydza, gdy chłopak i dziewczyna wkładają sobie na przystanku języki do gardeł. Nikt nie lubi takich akcji. Co jednak jest obrzydliwego w tym, że dwie osoby cmokają się krótko w usta albo trzymają się za ręce? Podpowiadamy: wyłącznie to, że twoje oczy i głowa nie są przyzwyczajone do tego, że nie tylko przedstawiciele przeciwnych płci tak mogą. Ogarnia cię niepokój. Bronisz się przed tym. Nie winimy cię za to. Jednak skoro to “tylko” miłość i nie robimy ci krzywdy – dlaczego nie spróbujesz oczu i głowy przyzwyczaić? Twoje zdenerwowanie nie sprawi, że znikniemy ani że tobie zrobi się lepiej. To wyniszczający shit. Może kiedyś dotknąć na przykład twoje dziecko bądź wnuczka/ę, jeśli będzie należeć do mniejszości seksualnej. Chciał(a)byś, aby twoja pociecha była ofiarą wszechobecnej nienawiści? Nie dawaj się temu. Możemy po prostu obok siebie żyć. I po prostu nie być dla siebie potworami. Tylko na tym nam zależy.

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars
Loading...
Tags:

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *