Wyszukaj

Dlaczego nie chodzę na parady równości?

Podziel się

Warszawska Parada Równości 2018 kroczy ulicami naszej stolicy w chwili, gdy piszę ten tekst. Przed komputerem w domu. W całkowicie innym mieście. I nawet do głowy mi nie przyszło, by wybrać się na ten marsz. Albo jakikolwiek inny.

Czy Parada Równości jest potrzebna?

Myślę, że tak. Wbrew pozorom. Patrzę na to jednako. W momencie, w którym homoseksualizm / transseksualizm zostanie przez społeczeństwo zaakceptowany, nie będzie już piętnowany – można przestać chodzić. Radykaliści, którzy najgłośniej krzyczą o nienawiści i “jebaniu pedałów”, nie zmienią zdania. Tego jestem właściwie pewna. Nadal będą myśleć w podobny sposób. Ba! Może nawet nienawiść w nich urośnie. Chodzi jednak o przyszłe pokolenia, które się z tym opatrują. I to one, gdy dorosną, będą miały w głębokim poważaniu to, co kto sobie robi w łóżku, póki nikomu nie robi krzywdy. Więc maszerujcie, kolorowi przyjaciele! W Warszawie i gdziekolwiek byście chcieli. Maszerujcie, póki życzą wam AIDS i raka za to, że maszerujecie.

Czemu nie chodzę na Paradę Równości?

Nigdy nie zdarzyło mi się odczuć silnej dyskryminacji. To na pewno kwestia szczęścia. Zdarzyło się, że jakaś babuleńka krzyknęła za mną i Emilią coś na ulicy, ale trudno było mi się tym przejąć Zdarzyły nam się również uwagi pijanych Erasmmusów, które nie były ani groźne, ani zabawne. Ot, stwierdzali odkrywczo, jakiej jesteśmy orientacji, skoro się pocałowałyśmy. Nie czuję więc potrzeby pokazywania, że jestem silniejsza od ciemiężycieli. Nigdy nie czułam się też przyjęta do wspólnoty LBGT. Zawsze wydawało mi się to równie rozsądne, jak kumplowanie się z brunetami (póki nie zmienię koloru włosów) albo z ludźmi o niskim tembrze głosu. Mało we mnie potrzeby poczucia przynależności, więc następny potencjalny powód odpada. Wiele osób widzi takie marsze dość stereotypowo. Wielka platforma (bo to generalnie wszystko wina Platformy, heh), na której tańczą niemal nadzy faceci i grube drag queens. Wszyscy w wielkim napięciu obstawiają zakłady, kto komu pierwszy spuści się do ryja. Tragedia! Tak, tak. Wiem, że to wszystko tak nie wygląda, nie o to chodzi i ci ludzie są tam mniejszością. Ale jednak są. Manifestowanie dobra i miłości zawsze mi się podobało. Ale nie seksualności, bo po co to komu? 

Nienawiść do maszerujących?

Absolutnie nie czuję nienawiści do osób, które zdecydowały się pójść w Paradzie Równości. Jak wspominałam – proszę sobie chodzić, póki nóżki nie bolą. Cieszę się tylko, że nie mieszkam w Warszawie, bo wyobrażam sobie, że poruszanie się w dniu marszu po mieście to tragedia. Jeśli jednak marsz odbędzie się w moim mieście, nie będę protestować, obrzucać ich jajkami i modlić się o deszcz, który zamieni ich kolorowe malunki na twarzy na paskudne, brudne maziaje bólu i cierpienia. Będę mieć to po prostu w głębokim poważaniu. I każdemu, komu to jakkolwiek nie pasuje, właśnie to polecam. Póki nie robią nikomu krzywdy, niech sobie robią, co im się żywnie podoba. Szerokiej drogi, #ParadaRownosci2018! 

Nadia

A jaki wy macie stosunek do marszów równości? Dajcie znać w komentarzach.

Oceń:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (11 votes, average: 1,55 out of 5)
Loading...
Tags:

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *