Seks poza parą

Ania B artykuł dodany 4 lipca 2011 przez Ania B
tagi: lesbijka, lesbijki, Seks lesbijski, niemonogamia, wychowanie seksualne

Czy da się zachować intymność w związku, uprawiając seks z innymi?


Przedstawiamy Wam drugą część cyklu, poświęconego niemonogamii. Szukajcie kolejnego artykułu z tej serii w poniedziałek 18 lipca.


Polecamy również: Niemonogamia: dla kogo?


Związek otwarty na seks z innymi jest najbardziej zbliżony do tego, co dobrze znamy: intymności wyłącznie dwóch osób. Bo uprawianie seksu z kimś innym niż nasza partnerka (czy partner) wcale nie musi oznaczać oddalenia od siebie. Wręcz przeciwnie, może stworzyć zupełnie nowe, bardzo silne poczucie bliskości.


Na seks poza parą możemy umówić się po kilku latach związku, kiedy czujemy, że jest taka potrzeba – czy to dlatego, że jedna ze stron nie czuje się usatysfakcjonowana, czy też po to, żeby podkręcić namiętność. Seks poza parą to bardzo częsty wybór osób, które uważają siebie za otwarte i poszukujące, niezależnie od orientacji i poglądów na inne sprawy.


Rzadziej zdarzają się związki, które od początku opierają się na braku wyłączności w seksie. Tworzą je osoby, z których przynajmniej jedna – czy to w wyniku doświadczeń, czy przemyśleń – z góry zakłada, że nigdy nie zadeklaruje seksualnej wyłączności.


Kto się na to decyduje?


Jak wyglądają statystyki, dotyczące seksu poza parą? W badaniach, przeprowadzonych przez Blumstein i Schwartz, niemonogamiczność w swojej parze raportowało 82% gejów, 28% par lesbijskich i 23% par małżeńskich hetero oraz 31% par hetero kohabitujących. Większość respondentek lesbijek stwierdzała, że lepiej czuje się w związku monogamicznym.


U lesbijek niemonogamia była połączona z mniejszym zadowoleniem z seksu i mniejszym zaangażowaniem w związek, u gejów oba czynniki nie były ze sobą powiązane, co potwierdziły również inne badania. Mogło tak być dlatego, że geje rzadziej niż lesbijki ukrywali swoje „skoki w bok”. Trudno jednak dowieść się, czy przypuszczenie to jest słuszne, ponieważ... w badaniach w ogóle nie wzięto pod uwagę tego, czy seks poza parą był zdradą, czy wynikiem umowy.


Bardzo ciekawe badania wśród osób biseksualnych przeprowadzili w 1994 roku Weinberg, Williams i Pryor. Wyniki okazały się specyficzne, być może dlatego, że osoby badane rekrutowały się spośród klientów i klientek centrum dla osób biseksualnych w San Francisco. Partnerów i partnerki tej samej płci osoby badane spotykały w podziemiu seksualnym, natomiast partnerki i partnerów przeciwnej płci – w codziennych sytuacjach; zazwyczaj to właśnie z nimi pozostawały w długotrwałych związkach. 80% badanych osób deklarowało, że ich związek jest otwarty.


Otwieramy związek i co dalej?


Na początku jest strach i euforia. To dość oczywiste: cieszymy się, że nam „wolno”, a jednocześnie boimy, że zostaniemy porzucone natychmiast, gdy nasza dziewczyna dotknie innej. Część par przez wzgląd na ten strach, obezwładniający na samą myśl o seksie ukochanej osoby z kimś innym, nie rozmawia o szczegółach, udziela po prostu milczącego zaufania. Część jednak przeciwnie, postanawia pokusić się o przygody seksualne we dwójkę. Kiedy otworzymy się na seks grupowy, automatycznie pojawiają się nowe, fascynujące możliwości – i nowa okazja do zdobywania wspólnych wspomnień. Można umawiać się na seks z inną parą, znajdować trzecią osobę do trójkąta, uprawiać dogging czy chodzić na swingers party (które niestety są w zdecydowanej większości silnie heteronormatywne).


Jak jednak negocjować granice? Przecież nawet, jeśli będziemy się świetnie bawić, szybko pojawi się między nami rozbieżność potrzeb i możliwości. Czego najbanalniejszym przykładem może być sytuacja, w której ty chcesz umówić się na kolejny trójkąt, a twoja dziewczyna, chociaż jej się bardzo podobało, woli tylko we dwie obejrzeć film. I tutaj, jak zawsze: podstawą jest szczerość, otwartość, komunikacja. Dzięki rozmowie możecie stwierdzić, której z Was bardziej zależy na danym rozwiązaniu, rozważyć za i przeciw, dojść do kompromisu. Może kobieta, z którą było wam świetnie w łóżku, za kilka dni wyjeżdża i dziś jest jedyna okazja, żeby to powtórzyć? Albo przeciwnie, twoją dziewczynę bardzo boli brzuch, bo ma okres, a oglądanie filmu to jedyne, na co dziś stać jej ciało? Nie dowiesz się tego, jeśli nie zapytasz. Tymczasem w praktyce niestety często zdarza się, że wiele spraw bywa przemilczanych, niedogadanych. I mimo że niby jest fajnie, to związek wisi na włosku: bez słowa siądziesz przed ekranem i przez cały film będziesz zastanawiać się, dlaczego ty właściwie jeszcze z nią jesteś?


Najważniejszy punkt odniesienia


Kluczem do tego, żeby było nam dobrze w związku, gdy zdecydujemy się na seks z innymi, jest bezustanne podtrzymywanie intymności.

Z jednej strony można by myśleć, że intymność w związkach niemonogamicznych będzie kształtować się inaczej i podlegać innym prawom niż w związkach monogamicznych. Na pewno jest w tym sporo racji, ponieważ już samo odrzucenie założenia wyłączności zmienia charakter procesu. A jednak związki niemonogamiczne najczęściej nie tylko opierają się na potrzebie intymności, nie tylko próbują zdefiniować ją na nowo, ale też często odtwarzają przebieg i charakter procesów intymności, właściwy dla naszej kultury.


Decydując się na seks poza parą, obie osoby postanawiają, że ich związek jest najważniejszym punktem odniesienia. I tego należy się trzymać. Dlatego, jeśli naszą dziewczynę rani coś, co robimy – nie możemy wzruszyć ramionami, stwierdzając, że jej prywatna sprawa. Nie umawiałyśmy się na życie obok siebie, tylko na związek.


Ciągłe negocjacje w takim związku owszem, są nużące, ale to właśnie one mogą zapobiec niebezpieczeństwom i sprawić, że w dalszym ciągu będziecie chętnie dzielić się swoją seksualnością. Bo największe ryzyko wiąże się z tym, że oddalicie się od siebie; przestaniecie być sobie potrzebne, bo zacznie „kręcić” Was jakaś inna osoba. To spełnienie koszmarnej obawy przeżywa wiele osób, którym zaproponowano otwarty związek: wówczas okazuje się, że ta propozycja wynikała po prostu z chęci rozstania. I najgorsze jest to, że nikt nie może nam zagwarantować, iż w naszym przypadku otwarty związek skończy się inaczej.


Z drugiej strony, taka sytuacja bywa bardzo nieprzyjemna – wiedzą o tym osoby, które ktoś zafascynował seksualnie do tego stopnia, że nie mają już ochoty na seks ze swoją partnerką. Co się wtedy dzieje – nie jest przesądzone. Zawsze istnieje szansa, że zbliżając się do siebie na tyle, na ile to tylko możliwe – wrócimy do tego, co czułyśmy wcześniej. Musimy jednak obie tego chcieć.


Kasia Michalczak


Fot. Starrify-now.tumblr.com

Komentarze

Podobne