artykuł dodany 10 kwietnia 2010 przez Ania BUroczystości, które miały odbyć się przy katyńskich grobach z okazji 70. rocznicy zbrodni na jeńcach wojennych, zaczęły się tragicznie.
Dziś, podczas próby lądowania w Smoleńsku, rozbił się samolot prezydencki. W wypadku zginęli Lech i Maria Kaczyńscy, wielu deputowanych, przedstawiciele rządu, szef Narodowego Banku Polskiego oraz dowódcy polskich sił zbrojnych. Licząca prawie sto osób polska delegacja miała obchodzić dziś w Rosji 70. rocznicę mordów, popełnionych w latach 40. na więźniach, przetrzymywanych w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Na pokładzie prezydenckiego samolotu znajdowali się m.in. Izabela Jaruga-Nowacka, Jerzy Szmajdziński i Jolanta Szymanek-Deresz. Nikt nie przeżył katastrofy.
Obowiązki głowy państwa przejął marszałek sejmu, Bronisław Komorowski. Tymczasowy prezydent ogłosił tygodniową żałobę narodową. Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew również ogłosił żałobę i szykuje odezwę do Polaków, związaną z tragedią w Smoleńsku. Rzecznik rządu, Paweł Graś, zapowiedział, że odbędą się przyśpieszone wybory prezydenckie.
W samolocie, którym mieli lecieć polscy dziennikarze, przed startem odkryto usterkę. Po nieudanej próbie usunięcia awarii pasażerom kazano przesiąść się do innej maszyny – jednego z przestarzałych, rządowych Jak-ów. Polska delegacja była tak liczna, że nie zmieściła się w jednym samolocie. Śmierć czołówki polskich polityków wywołała rozpacz w mediach. Z czasem, gdy opadną emocje, przyjdzie moment, kiedy poznamy nowy układ sił w rządzie i parlamencie. To szansa na stworzenie nowej, przyjaznej dla wszystkich grup społecznych polityki.
Ania B