artykuł dodany 12 sierpnia 2010 przez Ania BO prawie osób homoseksualnych do małżeństw nie można decydować w drodze referendum – uznał Trybunał Konstytucyjny na Kostaryce.
To nie wyborcy mają ostateczny głos w sprawie związków, zawieranych przez osoby nieheteroseksualne w Republice Kostaryki. Pomysł na głosowanie powszechne przeszedł dwa lata temu w Kalifornii, wskutek czego homosy straciły perspektywy na pobranie się, a nawet zdelegalizowano wiele małżeństw. Losów Kalifornijczyków nie podzielą mieszkańcy Republiki Kostaryki? A dlaczego?
We wtorek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że w kraju, w którym większość stanowią katolicy, takie referendum mogłoby zaszkodzić mniejszości homoseksualnej. Trybunał stwierdził również, że związki partnerskie są kwestią legislacji, a nie powszechnego głosowania. W uzasadnieniu werdyktu zwrócono uwagę na fakt, że mniejszości seksualne znajdują w gorszej sytuacji, niż heteroseksualna większość. Są szczególnie narażone na dyskryminację, której powinny przeciwdziałać władze rządowe.
Pięciu członków Trybunału opowiedziało się przeciwko referendum, jedynie dwóch poparło ten pomysł. Powszechne głosowanie, dotyczące małżeństw jednopłciowych, zgodnie z planem miało odbyć się 5 grudnia, w tym samym czasie, co lokalne wybory na Kostaryce.
W tym miesiącu Sąd federalny w Kalifornii uznał zakaz homo-małżeństw za sprzeczny z konstytucją USA, a Sąd Najwyższy w Meksyku stwierdził, że wszystkie stany w tym kraju muszą honorować akty ślubu z Mexico City. Dobra passa dla homosów utrzymuje się.
Fot. Gaytravelcr.com